Całe dzieciństwo widziałam koleżanki i kolegów, którzy grali ze swoimi ojcami w piłkę, gadali na różne tematy, śmiali się i ja czasami z ich taty sobie korzystałam. Pytałam, prosiłam o radę, a czasami wstyd był taki, że nie pytałam. Wiedziałam, że u mnie w domu nie porozmawiam na większość tematów, bo nie było na to czasu, bo miałam nie zawracać głowy, miałam się uczyć i być mało problematyczna. Cudzy tata był takim niespełnionym marzeniem, które próbowałam aktywować przekraczając, próg własnego domu. Szybko jednak rezygnowałam, po paru dyscyplinujących krzykach czy tekstach.
“Relacja z tatą, który umarł, był emocjonalnie niedostępny, rozwiódł się z mamą, pił czy w ogóle nigdy go nie było, sprawił, że dziewczyna ma mniejsze szanse na stworzenie szczęśliwego związku. To nie koniec, są też bardziej podatne na depresję, mniej stabilne emocjonalnie, wchodzą w toksyczne związki. Nie wiedzą, jak to jest, gdy mężczyzna kocha bezwarunkowo. Kobiety najczęściej poszukują w partnerach cech swych ojców, niezależnie od tego, czy miały z tatą dobre czy złe stosunki – wykazują badania psychologa Davida Perretta z University of St. Andrews w Szkocji.”
źródło: zdrowie.radiozet.pl
Tatą, którego nigdy nie miałam. Tatą, którego miało większość moich znajomych. Pamiętam, jak moja nastoletnia kumpela, pokłóciła się z facetem. Zapaliła sobie na balkonie, we łzach jarała jednego za drugim i przyszedł jej tata. Moja reakcja była jedna — wyrzuć to, bo ci tata wpierdzieli. Rzuciła tylko, że jej tata jej nie bije. Jej tata wszedł na balkon, zapytał, co tak śmierdzi, a zanim dostał odpowiedź, zobaczył. Usiadł na płytkach, zapytał, co się stało, Poprosił ją, o oddanie resztki fajka, komentując, że rozumie jej złość, ale już jej starczy i rak już głodny nie jest. Pogadał, zluzował atmosferę. Ja zazdrościłam. Wiedziałam, że gdyby ta sytuacja dotyczyłaby mnie, najpierw dostałabym pięścią w twarz, potem jakiegoś kopa, następnie poleciałaby fala wulgaryzmów i w sumie nikogo by nie obchodziło, dlaczego płaczę. Każda taka sytuacja powodowała, że zazdrościłam, tęskniłam, myślałam, że mój dobry tata jest gdzieś w środku i może kiedyś wyjdzie, powie “hej, jestem”.
I tak. Nadal brakuje mi taty. Bo tata w życiu dziecka niezależnie od wieku to bardzo ważna postać. Mój bijący mnie tata jest dla mnie na tyle ważny, że latami przejmowałam się jego opinią, jego biciem i szukałam w tym swojej winy.
Tak, jak większość ludzi w mojej sytuacji. Mam dużo starszego przyjaciela, który w sumie mógłby być moim tatą. Gadam z nim jak z ojcem, chociaż słowo ojciec czy tata, nigdy nie padło. Pytam, konsultuje różne rzeczy, proszę o wsparcie, a raczej on czujnikami wykrywa, że tego wsparcia potrzebuję i wychodzi tym potrzebom naprzeciw. Niezależnie od godziny mogę mu popłakać, czasami mną lekko potrząsa i sprowadza na ziemię, ale robi to z ogromną kulturą i wyczuciem.
Kiedy zaczynałam pisać na blogu o tym, co mnie spotkało. Miałam taką nadzieję, że on to przeczyta, przeczyta komentarze, gdzieś w środku powie: “zawaliłem po całości, ale postaram się to naprawić”. Przyjedzie, powie to jedno, magiczne słowo, przytuli się i będzie fajnie. W czasie terapii dowiedziałam się, że takie czekanie niszczy. Każdy Dzień Ojca staje się większą katorgą, każdy dobry ojciec znajomej czy znajomego, budzi zazdrość, żal i powoduje zjazdy emocjonalne. Przestałam czekać, zajęłam się życiem. I jeśli jesteś w takiej samej sytuacji, nie czekaj. Czekanie marnuje Twój czas, a i tak miałeś/miałaś zepsute dzieciństwo. Teraz korzystaj, daj sobie żyć, a jeśli potrzebujesz, idź do psychoterapeuty. Mój kiedyś widział mnie nawet dwa razy w tygodniu. Dzisiaj czasami dzwoni i pyta czy jest okej, bo tak nie przychodzę. Odpowiadam, że jestem zajęta życiem. I Ty, zacznij żyć, warto! Chociaż brzmi to, jak kiepska reklama ubezpieczenia ;).

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.