ŁYSA MÓWI

DZIECKO W DRODZE, A KOT…

„Oddam kota, bo spodziewamy się dziecka”.

Brzmi jak – oddam dziecko, bo spodziewam się dziecka/oddam męża…/oddam kogokolwiek… Jeszcze dziecka nie ma, a już usuwamy zwierzaka w obawie, że maluch będzie szarpany, dziecko gryzione, a łóżeczko zakłaczone.

DZIECKO, A KOT – HISTORIA PRAWDZIWA.

Kot nie jest niczemu winny, dziecko również. Gdzie jest błąd? Zwykle w rodzicach, którzy nie do końca przemyśleli sprawę zdrowotnie, logistycznie czy jakkolwiek inaczej. Zarówno kot, jak i dziecko powinni mieć swoje, wyłącznie swoje miejsca.

W zasadzie dorośli myślą po fakcie, co nie jest żadną nowiną. Kawalerka? Cóż tam… Wszyscy się zmieszczą. Kot przecież wszędzie się wciśnie. Otóż nie…nie wciśnie się. Podobnie sprawa wygląda, kiedy chcemy wziąć kotka posiadając dziecko.

Zarówno kotek, jak i dziecko potrzebuje:

  • Naszego czasu (Zabawa, pielęgnacja)

  • Zdrowego jedzenia (A to koszt…)

  • Zabezpieczenia mieszkania (Dziecko: szuflady, stoły, blaty, schody; Kot: balkon, okna)

  • Zabawek (Dziecko: grzechotki, książeczki… Kot: drapaki, wędki)

  • Zdrowie (Lekarze, weterynarze)

  • Osprzętu na spacer (Dziecko: wózek, nosidło. Kot: szelki, transporter)

  • Miejsca do spania (Dziecko: z rodzicami, łóżeczko. Kot: legowisko)

Kot w łóżeczku dziecka nie jest zabójczy, ale zdecydowanie nie powinien w nim spać. Jak wiadomo wystarczy nieodpowiednia poduszka by stała się tragedia, a włochaty kot wtulający się w twarz dziecka do końca bezpieczny nie jest – mówimy o noworodku, który nie jest w stanie zwierzaka odepchnąć czy przesunąć. Alergii również nie przewidzimy, a kupowanie nowych materacy czy faszerowanie dziecka od małego lekami nas nie ucieszy…

Kot powinien mieć swoje miejsce. Dziecko wyciągające kota z legowiska to też nic przyjemnego. Ciągłe małe rączki w oczkach kotka to też…nic fajnego. Potem zrób wielkie oczy, jak dziecko dostanie z pazura. Zatem…musimy stworzyć i zwierzakowi bezpieczny kąt w którym nie będzie notorycznie tykany. Co z kuwetą? Każdy wie, że kot sikając obserwuje otoczenie. Nie powinna być więc zakryta i…nie powinna być w obrębie małych rączek.

Jak więc widać…kot to nie tylko włochata kulka, która wymaga poduszki na grzejniku i byle żarcia z marketu (i tu ZNOWU powiem: kot nie powinien jeść suchego żarcia z masą zboża). Kot i dziecko to wielka odpowiedzialność, wielkie wydatki, „wielki” czas. Żadne z nich nie zasłużyło na wyrzucenie, bo źle coś dorosły zorganizował czy czegoś nie przewidział.

Powodzenia z kotami i dziećmi!!!

lysamowi.pl

  1. Każde zwierzę to odpowiedzialność, nawet chomik albo rybki w akwarium. A zwierzę, które natura uczyniła drapieżnikiem, tym bardziej. Chociaż 20 lat temu było trochę inne podejście i się wychowywałam z kotem i młodszym bratem, a mieszkaliśmy w maleńkim pokoiku 😉 Jakoś dało radę.

  2. Uważam iż każde żywe stworzenie zasługuje na godziwe warunki i dobre traktowanie. Warto więc przed zakupem np kota zastanowić się czy sprostamy zadaniu, bo przecież to nie jest zabawka, zwierzę także ma uczucia 🙂

  3. Otóż to! Ja będąc jeszcze w ciąży byłam zasypywana pytaniami o to kiedy pozbywamy się kota i robiłam wielkie oczy ze zdumienia, bo nawet mi to nie przyszło do głowy. Teraz kot obchodzi Hanię szerokim łukiem, czasem podejdzie do niej by sprawdzić reakcję, więc pilnujemy małej jak oka w głowie i od początku uczymy jak głaskać i uczymy żeby nie ciągnęła go i odwrotnie, żeby kot nie zadrapał jej. I czas, to święta prawda, potrzebuje go i dziecko i zwierzę, my trochę zaniedbaliśmy kota po porodzie i był bardzo zazdrosny, teraz się pilnujemy, to w końcu też poniekąd członek rodziny 🙂

  4. Przygarnęłam kicię, gdy byłam z Melą w ciąży. Koteczka spała z mała, bawiła się z nią, była najlepszym porzyjacielem, niestety zginęła pod kołami auta 🙁

  5. Nie mam dziecka, mam dwa koty i… alergię. Jeśli kiedyś zdarzy mi się zaciążyc to moja jedyna obawa o wpływ alergii na płód, a potem dziecko. Sama alergię zwalczam naturalnie i z roku na rok jest coraz mniejsza, kiedyś się astmatycznie dusiłam, a teraz tylko kicham w czasie miesiączki i przy osłabieniu. Ale jak będzie w ciąży trudno przewidzieć…

    A co do miejsca specjalnego dla kotów, moje mają tak jakby własny pokój, czyli antresolę, na którą w razie czego uciekają. Jak zdarza mi sie na nią wchodzić, to jeden z kotów wpada w pankię i miałczy: „Ktoś śmiał wtargnąc na mój teren, ratunku! ;)” Tak się przyzwyczaił, że to jego azyl…

O mnie
OCZY OCEANU II - CHUSTA KÓŁKOWA MADE BY E.BORSUK

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.

Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.

Tagi
© 2026 ŁYSA MÓWI. Wszystkie prawa zastrzeżone.