Odkąd spróbowałam kiedyś dyniowej papki ze słoiczka, obraziłam się na dynię. Dynia w papce była niedoprawiona, niesmaczna i zniechęciła mnie do tego warzywa. Czasy się zmieniły…dorosłam do dyni. Któregoś pięknego dnia do moich drzwi dobijała się Policja. Nie otworzyłam (bo spałam). Kiedy już poszła, zastałam pod drzwiami olbrzymią dynię. (Nie, to nie jest ocieplanie wizerunku polskich służb). I tak powstał przepis na ciasto z dyni, zupa z dyni i dyniowy chleb (na resztę przepisy w kolejnych postach).

Ciasto z dyni jak widać wyszło. Kiedyś nauczę się robić zdjęcia…serio. Na starość zostanę fotografem :D. Śpieszyło mi się to raz, a dwa…nie mam jak zrobić innego, bo ciasto pożarli.
LISTA ZAKUPÓW:



Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.
Rodzice & Dzieci says:
Właśnie takiego czegoś szukałam na ten dzień. Jak kupię dynię jeszcze gdzieś to pochwalę się ciastem 🙂