Kilka tam temu Wojciech Cejrowski bardzo fajnie przedstawił model rodziny dawny i dzisiejszy. Dawniej nie było emerytur, a zatem rodzic musiał traktować dziecko z szacunkiem, by to chciało się nim na starość zajmować. Dawniej mężczyźni gloryfikowali karmienie piersią, porody, ciąże i swoje dzieci. Dawniej dzieci kąpały się w bali, brudziły, głaskały krowy… A co mamy dzisiaj?
Czytając różne źródła doszłam do wniosku, że po okresie wojennym, w Polsce nastała moda na zimny chów. Matka pracuje, przynosi kartki na chleb, nowe spodnie i dziecko stało się znakiem wyrazu szacunku dla tej pracy i kartek. Wobec czego nie mogło beztrosko spędzać dzieciństwa. Miało wręcz odpracowywać to, co mama i tata dają. Argumentem do terroru była jakże ciężka praca i ciężki los.
„My to przeżyliśmy ciężkie czasy, więc masz chlebek szanować”.

Wieczna, wieczna frustracja. Dziadkowie przenieśli ją na dzieci, a one swoje potomstwo. I tu mamy mnie, Ciebie i nieporadnego ojca. Kalekę emocjonalnego, którego skrzywdziły osoby najbliższe idiotycznym podejściem do życia.
Z racji wieku całe pokolenia uzurpują sobie prawo do szacunku..
Facet w wielu domach to był i jest ktoś nadrzędny, ktoś ważniejszy. Ważniejszy niż matka, babka i dzieci. Traktowany jak dawca nasienia królewskiego, król finansów, żywiciel rodziny. Przez lata matki nie były doceniane za swoją pracę w domu, a wielu (naprawdę) wielu panów nie docenia tego po dzień dzisiejszy. Matka pracująca też była gorsza – mniej zarabiała. Matka miała sprzątać, gotować i zajmować się dziećmi.
Ale, ale to nie wszystko… Facet miał rządzić, być twardy, wobec czego często otrzymywał baty na skórę. Nie mógł płakać, nie mógł się stawiać. Miał spełniać oczekiwania babki, ojca, ciotki i całej rodziny. Emocje chłopca, a potem młodego mężczyzny każdy miał w dupie. Facet to facet, zamknij się i idź… Brak wsparcia emocjonalnego i ciągły nacisk stworzył kaleki.
Twój partner, nawet jeśli nie jest najgorszą opcją ojca-kata, ale widzisz że brakuje mu emocji w życiu, stroni od przytulania dzieci…nie został tego nauczony. Naprawdę. Bardzo rzadko ojcowie przytulali kiedyś swoich synów. Bo przecież to według ich ojców mogło zakrawać nawet o pedalstwo!
Frustracja prowadzi do tego, że ojcowie boją się zmienić pampersa, nie wstają do dzieci w nocy, wymigują się od najprostszych obowiązków, a i uciekają w piwo i paliwo – wtedy dochodzi do dramatu całej rodziny. Dlaczego? W Polsce od bardzo dawna rodzice upijają się przy dzieciach. W czasach minionych dzieci miały nie przeszkadzać, a starzy bawili się przy obiedzie w najlepsze. Jest impreza… Zatem nieporadni ojcowie nie widzą niczego złego w piwku czy pięciu piwkach, kiedy obok zasypia dziecko.
Ekstremalne, ale coraz częstsze przypadki przedstawiają ojców uciekających w narkotyki, dopalacze i innego formatu używki. Taki ojciec jest ogromnym ciężarem dla żony, dzieci, ale matka która wychowała go na emocjonalną kalekę nadal twierdzi, że nie ma sobie niczego do zarzucenia. To na pewno wina żony, a i płaczącego dziecka. Tak, tak… Przyznawanie się do błędu naszym rodzicom i babciom nie wychodzi.

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.