Za górami, za lasami, a właściwie niedaleko od morza, żyła sobie spuchnięta ciążą pani. Pani ta, postanowiła wyglądać sexownie pomimo opuchlizny prenatalnej, dodatkowo czekała ją wizyta u doktora, który to specjalizuje się w kiwi od skórki aż po miąższ. Doktor ten pilnował, by dorastające nasionko żyło w zdrowiu, a żeby to czynić kiwi oglądać musiał. Pani postanowiła rozprawić się z powierzchnią, która była nie dość gładka. Przygotowała więc zestaw małego rzeźnika i krótkimi ruchami naśladując Demonicznego Golibrodę pozbyła się resztek cech małpich. Pech chciał, że zestaw nie współgrał ze skórą. Właściwie to współgrał bardzo, bo skóra poszła razem z nim, zostawiając czerwone rysy na kiwi, udzie, drugim udzie, a nawet łokciu. Gdyby kiwi było określane miane kreski, miałaby ich kilka... I tak zamiast pięknej, gładkiej powierzchni, pojawiło się pole bitwy... Co z wizytą u doktora? Olaboga jestem chora. Wstyd, hańba, rozpacz, tona kremu i modlitwa.
Droga Czytelniczko…jeśli masz zamiar wyglądać sexi w te piękne, słoneczne dni, a wielki brzuch przeszkadza dostrzec Ci to, co zwykle widziałaś bez problemu…odpuść. Wszak las jeszcze nikomu nie zaszkodził, a poharatane kiwi może wzbudzić podejrzenia, że jesteś nienormalna…
Poruszyłam temat na wielu grupach kobiecych. Niestety każda, dosłownie każda kobieta zwłaszcza z brzuchem, ma problem z kiwi. Zastanawiamy się czy pan doktor nie wyjdzie z wizyty oburzony zastając las, a nie pole. Otóż, nie! Zdecydowanie zdrowiej i lepiej zostawić wszystko jak jest, niż sprawiać wrażenie owocowego samobójcy.

I tutaj marka Wilkinson wyszła naprzeciw moim oczekiwaniom tworząc maszynkę Hydro Silk. Zawsze omijałam droższe propozycje, co widocznie było błędem. Maszynka posiada 5 ostrzy (lesie bój się!), posiada serum aktywowane wodą i nadaje się dla najbardziej niezdarnych osób. Choć nie wiem jakbyś chciała, harakiri nie popełnisz! Dodatkowo posiada uchwyt (nie przyklejaj na ślinę :3), który pozwala na przymocowanie jej z dala od dzieci, na wysokości Twoich oczu, byś mogła przy okazji kąpieli nieco poćwiczyć.





Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.
Maluch w domu says:
Kiwi! Ha ha ha rozbawiłaś mnie do łez..
Agnieszka Jarosz says:
oj tak depilacja w ciąży szczególnie ostatnie 3 miesiące do przyjemnych i prostych nie należy, przetestowałam chyba wszystkie z opisanych przez Ciebie sposobów, jednak najbardziej sprawdzała się metoda poproszenia partnera, jednak to jak w ciąży się musiałam męczyć to głownie jego zasługa 😀
naszebabelkowo.blogspot.com says:
Nie wiem jak w ciąży – ale sama do kiwi używam kremów do depilacji, zamiast golarki – więc unikam poharatania.
bastalena I Owsianka & Kawa says:
Ale mnie rozbawiłaś tym wpisem 😀 Wchodząc tu spodziewałam się spuchniętej od kiwi matki, która nagle dowiaduje się o alergii na ten owoc. Ech, wyobraźnie nie zna granic 😉
A moje kiwi, cóż… w pierwszej ciąży się starałam jakoś „tam” wyglądać, fikałam koziołki na krześle, zadzierając nogi na umywalkę itp. W drugiej, odpuściłam. I wszyscy jakoś przeżyli. Lekarz (czy położna) jest od tego, aby odebrać poród, a nie oceniać stan twojego kiwi 😉
NIEKONWENCJONALNA says:
Koziołki fikała, do czasu, aż nie fiknęłam dupskiem w lusterko. dobrze, że było zimne 😀
NIEKONWENCJONALNA says:
Bo w dotyku podobne…:D
Bożena Jędral says:
Nie kupuję tanich maszynk, ani tych dla kobiet. Najlepsze te dla facetów.
Rodzice & Dzieci says:
Ale się uśmiałam. Ja jakoś dawałam radę usuwać włoski z kiwi ale nadal nie wiem jakim cudem z tak wielkim brzuchem.