Powoli robi się ciepło, małe szkraby stawiające pierwsze kroki szukają już butów po sklepach. Sztywny zapiętek to szczegół o który gorliwie pytamy, a w internetowych czeluściach nie brakuje go jako elementu koniecznego do prawidłowego rozwoju stopy i układu ruchu. Oczywiście jak to w internecie bywa, znajdziemy w nim wszystko. Również to, że potwory wychodzą z szafy, a Ziemia jest płaska.
Zacznijmy od tego, że pierwszym krokom but wcale nie musi towarzyszyć, a nawet nie powinien. Lepiej boso, w skarpetkach lub paputkach. Dlaczego? Zły but ogranicza stopę, a jej ograniczanie buduje złe odruchy. Bieganie boso to najlepsza opcja, jaką możemy zaproponować małemu dziecku.
Co polecają babcie? Wysokie buty za kostkę, grube i sztywne podeszwy, a nawet buty korekcyjne. Tak profilaktycznie, żeby się coś nie stało. Próbowaliście założyć profilaktycznie okulary ? Załóżcie. Przecież wzrok za chwilę może się pogorszyć. Pomijam fakt, że nawet koślawa stopa takiego buta nie wymaga – wymaga ruchu, czucia, skakania, łapania, chodzenia….boso. But narciarski na nodze niczego nie zmieni. Usztywni stopę – nic więcej. Zatem noga, która nie pracuje, nie wyjdzie na prostą. A zdrowa noga w profilaktycznym bucie, może skręcić w złym kierunku…
But pełni tylko i wyłącznie funkcję ochronną. Przejście boso chodnikiem mogłoby się skończyć krwawo. Zatem…osłaniamy nasze stopy, ale nie powinniśmy ich ograniczać. Małe dziecko łapie równowagę, poznaje swoje ciało, balansuje. Gruba podeszwa, sztywny zapiętek sprawią, że całe to czucie będzie nieprawdziwe, zaburzone. Dziecko nauczy się żołniersko kroczyć w twardych buciorach. Co zrobi, jak zdejmiemy je z nóg? Może zacząć się chwiać, może krzywić stopy, może nawet nie prostować kolan.
Błędy jakie najczęściej popełniamy kupując dziecku buty to:
Czy wicie, że u prymitywnych ludzi nie występowały wady stóp? Bosa stopa to ćwiczenie mięśni, więzadła. Wciąż gdzieś tam krąży mit, że przy płaskostopiu konieczne jest obuwie profilaktyczne. Tylko jak ono ma wyprowadzić stopę z tego stanu? Stopa to nie ciasto. Nie „wydeformuje się” butem, ale wyleczy ją ruch. Prawidłowy ruch, ciągły, praca mięśni, chodzenie na palcach, zewnętrznych krawędziach stopy. Ruch i tylko ruch!
Wbrew pozorom dobre buty kupimy w zwykłym markecie, w kilka minut. Wystarczy go wygiąć w każdą możliwą stronę, zwinąć, wykręcić – daje się? Możemy spokojnie ładować go do koszyka. I chodźcie na boso, gdzie tylko można J.

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.
Aleksandra Gulbas(ka) says:
Muszę twój tekst podrzucić mojej teściowej <3
Bożena Jędral says:
Bieganie boso tak, ale po trawie lub grubym, miękkim dywanie, inaczej nic to nie daje-rada od ortopedy.
Marta K says:
Ja właśnie zaczynam swoje poszukiwania powoli… Pierwsze buty na dla Hani potrzebne migiem 🙂
NIEKONWENCJONALNA says:
Chodzenie po kamykach, piasku daje bardzo wiele…
Inspiration For Life says:
Mam nadzieje, że jak za kilka lat zostanę mamą to nadal będziesz miała tego bloga, a ja będą mogła wziąć od Ciebie kilka wskazówek 🙂
Gosia Drzeżdżon says:
Moje młode zawsze biegały boso, ewentualnie w skarpetkach, po domu, po trawie, na dworze – wszędzie 😀
Na szczęście rodzone latem, to przed roczkiem już mogły stawiać pierwsze kroki na dworze w bosych nogach 🙂
Agumama says:
Tyle wiedzy co ja się „namiałam” na temat pierwszych butów i bez-butów dzięki rehabilitacji moich obu wcześniaków to moje.
Dobry tekst, przydatny. Tylko z zapiętkiem się nie zgadzam 😉
Że najlepiej boso popieram całym sercem a nawet 3-ma (Ja + Fasolaki). Ale jak już buty są niezbędne np idziemy po parku gdzie nie znamy terenu a pet ściele się gęsto, to te buty już takowy zapiętek mieć powinny.
Przeraża mnie, że nie wiem skąd, ale masa młodych mam upiera się przy butach niemal ortopedycznych (profilowane wkładki, cholewka nad kostkę brrrrr).
Chyba to udostępnię w celach re-edukacyjnych 😉
NIEKONWENCJONALNA says:
Buty dla dzieci już chodzących zwykle sztywny zapiętek mają. Acz pierwsze buty nie powinny być sztywne. Widziałam gdzieś w sklepie panią, która polecała takie do połowy łydki…
Skąd? Wejdź do sklepu z obuwiem. Te buty są droższe, więc panie sprzedające straszą rodziców koślawymi stopami i wciskają „but narciarski”.
AjunaDesign says:
My też uwielbiany chodzić na bosaka. Moja mama też chodzi boso jak tylko mogła.
Ilona Popławska says:
Pamiętam jak Adaś był mały to też wszędzie mówili o wysokich twardych butach bo w kostce musi trzymać. Co za brednie, jak nóżka ma wtedy się ruszać? Bez szans. Dobry wpis!
Renia Hanolajnen | Ronja says:
No właśnie, co ortopeda/pediatra, to inna opinia. W pracy mam dużo znajomych młodych mam, jak łatwo się domyślić dużo rozmawiamy o dzieciakach i rozbieżność pomiędzy zaleceniami na temat małych stóp jest przerażająca! Dochodzi do tego, że dzieci w żłobku/przedszkolu cały dzień chodzą w butach.
Agnieszka Walkowiak (Zaiana) says:
Nam fizjo zalecił, że albo boso albo buciki z elastyczną podeszwą ale sztywną piętą. Żadnych paputków, skarpetek itp
Ulinka says:
Nam ortopeda powiedział, ze na boso to tylko po piasku i trawie, po twardej powierzchni powinno się chodzić w butach.
Agnieszka od KudłaczBlog says:
Vff jak się boisz szkła.
W Polsce mamy wielu ludzi chodzących cały czas na boso. Ja sama chodzę tylko w „ochraniaczu” od szkła i syfu, a i nie raz po warszawie i tak na boso chodziłam.
Jak się umie to i szkło nie przetnie stopy, a chodząc po twardym dziecko się uczy, że nie staje się na piętę.