Piękny dom, wielki ogród, dziecko i ona – alkoholiczka. Na samym początku nie wiadomo było że w ogóle ma taki problem. Miała swoją część domu, my swoją. Chodziłyśmy na spacery, zakupy, aż przestała się odzywać. Głupio mi było pchać się do jej mieszkania, więc nachalnie wołałam, pukałam w drzwi, aż w końcu weszłam z impetem. Może się coś stało?
W kolejnych tygodniach była dobrą ciocią, fajną koleżanką, prawie babcią. Kiedy pierwszy raz i zarazem ostatni zostawiałam ją ze swoim dzieckiem, w życiu nie pomyślałabym że może cokolwiek się stać, że ta kobieta mogła przyczynić się do skrzywdzenia mojego dziecka.
Dwie godziny w Tesco, spokojne zakupy, czytanie etykiet i powrót do domu. Po wejściu usłyszałam:
Alan mi uciekł.
Rozbawiona jak dobrą komedią stała i powtarzała, że uciekł. Wielokrotnie pytałam czy się znalazł. Jak w amoku brnęła dalej – uciekł, szukała go na podwórku, u sąsiadki, na skraju lasu i nigdzie go nie było. W końcu wydarłam się pytając czy dziecko jest w domu. Odpowiedziała, że się znalazł – był pod krzakiem, dłubał w ziemi w poszukiwaniu robaków. Szukała go godzinę, zdążyła pójść do sąsiadki, przejść się po lesie… W tym czasie dziecko mogło wyjść na ulicę, wpaść pod samochód…
Dlaczego o tym piszę? Bo często chcemy ufać, mamy nadzieję że osoba będzie odpowiedzialna, nawróci się. To był nasz błąd, za który mogliśmy bardzo mocno i boleśnie zapłacić.

Alcoholic Homeless Holding Liquor Bottle
Nie ważne czy pije ciocia, babcia, matka. Dziecko nie powinno mieć z taką osobą do czynienia, nie powinno zostawać pod opieką takiej osoby.

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.