Drogi czytelniku, wyobraź sobie sytuację. Jesteś na placu zabaw, widzisz matkę ze swoim dwuletnim Krzysiem, które wspaniale bawi się na zjeżdżalni, drabinkach czy huśtawkach. Przy mamie siedzą znajomi, rozmawiając o pracy, nowym samochodzie i nadchodzących wakacjach. Wujek Tomek huśta malucha i gra z nim w chowanego. Wiosenna sielanka, słychać śmiech, a w powietrzu czuć szczęście […]
„Oddam kota, bo spodziewamy się dziecka”. Brzmi jak – oddam dziecko, bo spodziewam się dziecka/oddam męża…/oddam kogokolwiek… Jeszcze dziecka nie ma, a już usuwamy zwierzaka w obawie, że maluch będzie szarpany, dziecko gryzione, a łóżeczko zakłaczone. DZIECKO, A KOT – HISTORIA PRAWDZIWA. Kot nie jest niczemu winny, dziecko również. Gdzie jest błąd? Zwykle w rodzicach, […]
#FilmotekaRodzica cyklicznie w każdy poniedziałek by starczyła Wam na cały tydzień :). Komedie też będą. Dzisiejsza paczka bardziej refleksyjna. „Modlitwy za Bobby’ego” to wzruszający film o rodzinie w której nie ma miejsca dla syna geja. Matka obkleja cały dom biblijnymi cytatami, straszy piekłem, nie akceptuje odmienności. https:/www.youtube.com/watch?v=sSee8On2lEQ Bobby wyjeżdża, poznaje ludzi tolerancyjnych, ma chłopaka. Powrót […]
Amigurumi wciągnęło mnie doszczętnie. Tonę w nitkach, włóczkach, sznurkach, a po igle ślad z palca nie znika. Pierwszy raz odważyłam się poczynić jednorożca i…wyszedł. Dobranie odpowiedniej włóczki jest wyzwaniem. Padło na wielką kulę znalezioną kiedyś tam w lumpeksie. Włochata, przypominająca czesankę. Szydełko 2,10 mm. Cztery początki kopyt, mnóstwo sznurków, oznaczenia, wyliczenia. Cztery kopytka. […]
Było sobie stado dzieci, którym czas bez misia leci. Bez misiowych opowiadań i miodkowych śniadań. Usiadła więc jedna z drugą, zaplątały dźwięczną fugą Motki, sznurki i niteczki – tak powstały…maskoteczki. #MiśNa100. Dlaczego nie na dwieście? Cała afera zaczęła się w „Setce” czyli przedszkolu w którym misiem nie pachnie. Od opowiadań dzieci i dorosłych. Od naszych […]

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.