
„Tata powtarzał mu jednak wielokrotnie, że powinien się nauczyć rozróżniać swoje potrzeby od zachcianek. Julek nie do końca wiedział, o co tacie chodzi.”

Szczurzyca pojawia się nie tylko w treści, ale i na ilustracjach stworzonych przez Miriolę Dzik. Obrazki są proste, fajne i do rzeczy. Zawsze wiadomo o co na nich chodzi. Idealne dla dzieci w każdym wieku – zwracają uwagę, ale nie rozpraszają.

Ogromnym plusem jest też forma. W książce znajduje się mnóstwo dialogów, a ważne wyrazy są napisane wytłuszczonym drukiem. Zatem poszukiwanie znaczenia słowa jest wręcz słownikowo proste!

„- Musiał za niego zapłacić, Julku, tylko zamiast zapłacić swoimi pieniędzmi, pożyczył je z banku – odparła Dusia. – Teraz będzie musiał oddać do banku więcej, bo pożyczanie pieniędzy kosztuje.”
Z okazji powstania tej książki, postanowiłam wydziergać autorce Ratkę. Szczurzyca pochłonęła trochę czasu i włóczki, ale mam nadzieję, że znajdzie swoje miejsce przy Sylwii.



Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.