Pamiętam filmiki z tkania chusty – jestem pełna podziwu. Tkanie to naprawdę masa pracy. MASA. Dzisiaj chcę Ci pokazać jak prezentowała się u nas. Żółwik od razu ją polubił – piękna, miękka, kocykowa. idealnie pracująca na kółkach, wspaniała do noszenia po płaskim i pod górę.
Siostra chusty Oczy Oceanu z I Polskiego Chustowego Konkursu Tkackiego.

Od dłuższego czasu przyglądałam się pracom Elżbiety, wzdychając, że może kiedyś wygram w Totka… Chusta trafiła do nas na macanki!

Piękna, prawda?

Najgorzej spisał się mój płaszcz na którym chusta podjeżdżała. Żółwikowi podobała się wyprawa. Oczy Oceanu II, gdyńskie pole, psy sąsiada, rzeczka i my…


– Skacz! Przeskocz! – namawiał mnie Arbuz do złego, bo skoki z dzieckiem w chuście to taka fajna sprawa. Nie odważyłam się.


Nasza okolica – strumyki, rzeczki, perybałtyckie krajobrazy… Tak tu pięknie i spokojnie…

Przeszłam! Wielokrotnie namawiana do skoku postanowiłam poświęcić buty i skarpetki. Oczy Oceanu II nad wodą, pod lasem…


Powagi brak… Jak ja nie znoszę zdjęć. Jak tylko widzę obiektyw moja twarz zaczyna zachowywać się niepoważnie, co widać.

PONIŻEJ MADE BY E.BORSUK W PRACY ;)))
https:/www.facebook.com/151026162205587/photos/a.158317484809788.1073741828.151026162205587/172600673381469/?type=3&permPage=1

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.