ŁYSA MÓWI

JAK OSZCZĘDZIĆ NA DZIECKU – KILKA KROKÓW DO OSZCZĘDNOŚCI.

Jak wiadomo dziecko to też wydatki. Wydatków jest bardzo wiele i każda mama na pewno to potwierdzi. Dzisiaj w tragikomiczny sposób przedstawię jak oszczędzać można, a jak właściwie się nie powinno. Niestety ludzie są tak kreatywni, że co chwila prześcigają się w idiotycznych pomysłach jak oszczędzić na dziecku.

MLEKO KROWIE ZAMIAST MODYFIKOWANEGO.

Kto to słyszał o mm? 50 lat temu nie było, 100 lat temu nie było, dzieci żyły. MM to z pewnością spisek producentów. Skoro ktoś tam od noworodka pił mleczko krowie to dlaczego nie moje! 2 pln za litr to nie 1 pln za opakowanie jakiegoś tam proszku. Serio… Matki z oszczędności wybierają mleko krowie, nie bacząc na alergie, krowie hormony, skład mleka i fakt, że nie jest to już zdrowe mleko, a coś z barwnikiem, smaczkiem i kupą chemii. Wątpię by kupowały w eko sklepie to porządne.

SPACERÓWKA OD ZAWSZE.

Gondola? Dziecko wyrośnie za kilka miesięcy! Poza tym ono chce widzieć świat! Zatem…noworodek do spacerówki i koniecznie nie na płasko… Wszak od razu masz wózek na później, a że teraz ktoś tam o kręgosłupie gada. Pfff. Moje dziecko, moja sprawa! Najwyżej zamieni się wózek na inwalidzki lub dziecko zwyczajnie nie będzie siedzieć czy chodzić. Jest przecież tyle osób na wózkach. Serio… Serio po raz drugi.

„Jak ma być kaleką to i tak będzie”.

 

PAMPERS RAZ NA 5 GODZIN.

Wielokrotnie widziałam przesikane dzieci, siedzące już nie na pupie, a na stercie moczu. Dzieci leżące nie na brzuchu, a balansujące na wysokim, napompowanym pampersie. Przecież nic się nie stanie jak posiedzi, a może i szybciej nauczy się sikać do nocnika… I jak wiadomo – oszczędność na pampersach. Już wiesz jak oszczędzać na dziecku.

„Dupka poszczypie to szybciej na nocnik usiądzie”.

 

WSIADŁO.

Noszenie dziecka na sobie to bardzo wygodna opcja. Warto jednak wiedzieć, że dobre, ergonomiczne nosidło nie kosztuje 50 pln, ale kupisz za tą cenę wsiadło w którym dziecko dynda na kroczu. To nic, że można malucha nadwyrężyć, uszkodzić, skrzywić. Taniej!

CHIŃSKIE ZABAWKI.

Certyfikaty, atesty…na co to komu. W sklepie „wszystko za 5 zł” kupisz grzechotkę za zeta, zabawki za piątka. Za dyszkę kupisz zabawek dla noworodka na cały miesiąc. Szkodliwa farba, toksyczny plastik? A gdzie tam. Dziecko ma się uodparniać!

LUDZKIE OBIADY.

Karmienie, bo nie odżywianie. Specjalne kaszki, jakieś jaglane, gryczane, bezglutenowe… Dziecko ma jeść jak my! Dwa obiady? Tyle garów do sprzątania? Oszczędność na wodzie, prądzie i sklepie – ale czy dobrze dla dziecka? Nie sądzę… Nie, jeśli dziecko ma 2,3,4,5 miesięcy…

NIE KORZYSTAJ Z APTEKI.

Tran, Witamina D, lek na ewentualny ból, kolkę, zaparcie, rozwolnienie. Po co? Kupisz jak dziecko zachoruje lub wybierzesz popularną colę. Taniej! Mnie zawsze uczono, by podstawowe leki w apteczce posiadać. Cóż… A może kupię colę…

 

EKO SREKO.

Od dawna korzystam z eko sklepów, które wcale nie są dla milionerów. Średnio 2-3 pln drożej niż w markecie, a smak jednak inny. Z racji IBS oraz AZS widzę różnicę po skórze, jelitach, samopoczuciu. To samo daję dziecku.

„Ja kupuję te lekko przegniłe i wrzucam do ciasta. Zawsze są tam na promo.”

Cóż. Kupowanie przeterminowanych, przegniłych produktów jest nie tyle oszczędnością, co ogromną głupotą. A eko? Kto ceni sobie zdrowie i stawia na naprawdę zdrowe produkty, żałować nie będzie. Tu polecę oszczędnie ryneczek na OLX.

ZREZYGNUJ Z DODATKOWYCH ZAJĘĆ.

Dziecko marzy o pianinie, karate, basenie? Jeszcze będzie mieć na to czas! Nauczy się pływać mając 20 lat lub wcale. Instrument? Przecież nie jest mu do życia potrzebny, tak jak zajęcia plastyczne czy zajęcia związane z emocjami. W domu ma wszystko! A jak!

KSIĄŻKI? WŁĄCZ TV!

Moja ulubiona pozycja. Regularnie napadam na wszelkiej maści antykwariaty, kupuję lektury za kilka złotych. Pod choinką Alf znalazł książki, na każdą okazję dostaje książkę. Usłyszałam jednak, że to staromodne i można dziecku włączyć telewizor…a potem zaburzenie, brak mowy, melatonina w spadku, wzrok tępy. Oszczędnie! Abonament tv jest znacznie tańszy.

Można oszczędnie? Można…

  1. W sumie to się zgadzam, ale jednak nie do końca 😉
    Przykładowo można gotować obiady dla całej rodziny w tym dla niemowlaka.
    Co do mleka, nie chcę siać bzdur na temat jego szkodliwości (wielu moich znajomych zrezygnowało z nabiału) i sama karmię piersią, ale spotkałam się z opiniami, że w wielu krajach na zachodzie nie produkuje się mm następnego (po pierwszym roku życia) i tamtejsi pediatrzy zalecają normalne dawanie mleka krowiego.

  2. Myślę, że sami musimy wyczuć z czego możemy zrezygnować, a z czego niekoniecznie. Z wielu rad tu zawartych warto jednak skorzystać 🙂

  3. Myslę, że lepiej nie korzystać :).

  4. Czytając to z każdym kolejnym przykładem uświadamiałam sobie, że przecież ilu rodziców naprawdę tak robi. Jedni celowo, inni z niewiedzy i w zasadzie to nie wiadomo co gorsze 🙁

  5. Zaciekawiłaś mnie tym ostatnim. Od kilku lat nie mamy telewizji, więc bodźców telewizyjnych mniej, jednak chłopaki oglądają dużo bajek, może czas to zminimalizować i więcej zabaw!?

  6. Straszne jest to, że wiele osób tak rzeczywiście robi… Mam 2 letnią córkę, oboje z mężem pracujemy na etatach plus zajmujemy się swoją małą działalnością. Cierpimy na popularny brak czasu. Ale! Potrafimy poświęcić młodej tyle czasu ile potrzebuje. Owszem, czasem włączymy tv, szukamy w miarę ogarniętych bajek albo programów przyrodniczych. Nie oszczędzamy na niej, bo wiem, że zdrowie mamy jedno i wiem, że inwestując w nie – inwestujemy w jej przyszłość.

  7. ja nie mogę patrzeć na te niemowlaki, które jeszcze nie siedzą, a już „siedzą” w wózku…

  8. Bzdury piszesz! Pampers zmienia się jak ma 15 kg (to chyba 3-ki)! Przecież tak na opakowaniu pisze! 😉

  9. „nie kupuj tych śmiesznych akcesoriów do higieny maluszka, zwykła wsuwka do włosów wystarczy, żeby oczyścić niemowlęciu nosek z gilów” – SŁODKI JEŻU JEŻOZWIERZU! Cycki mi klapły, jak mi znajoma opowiedziała te cudowne metody jej koleżanki :/

  10. TRAGEDIA pisana wielkimi literami, a potem tłumacz takiemu dzieciakowi w szkole (zwłaszcza na WF-ie), że wszystko co mu dolega to wyniósł z domu.

  11. Zawsze się zastanawiałam nad granicą pomiędzy „rodzicem który nie ma spiny” a „rodzicem który olewa… dziecko”. Niby ocenianie nie jest takie dobre ale to nawet przykro patrzeć jak ktoś po prostu dziecko zaniedbuje. Często spotykam się z opinią, że przecież dziecko teraz jest zdrowe. A wiele konsekwencji ujawnia się po latach, w życiu dorosłym. Szkoda, że czasem o tym zapominamy i nie myślimy o tym co później.

  12. Wczoraj dyskutowałam na temat palenia w ciąży. „No przecież wszystkie są zdrowe”…no jeszcze są. Momentami nie mam siły na dyskusję ze ścianą. Tacy rodzice chyba zwyczajnie mają to w nosie.

  13. Krowiego ze sklepu ;)? To nie ma nic wspolego z mlekiem krowim, niestety.

  14. Dokładnie, czasem myślę, że udają żeby robić co im się podoba. Kiedyś pisałam pracę dyplomową na temat FAS i picia alkoholu w ciąży – niektórzy byli wręcz wściekli jak mogę głosić takie bzdury bo ich dzieci urodziły się zdrowe (co z tego, że urodziły się 30 lat temu, a diagnostyka leży w tym temacie nawet teraz).

  15. No tak! Dopiero teraz mnie olśniło, dzięki 😀 Tyle kasy w błoto, ale przy następnym dziecku już będę wiedziała 🙂 😀

O mnie
OCZY OCEANU II - CHUSTA KÓŁKOWA MADE BY E.BORSUK

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.

Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.

Tagi
© 2026 ŁYSA MÓWI. Wszystkie prawa zastrzeżone.