
Tradycyjnie jak w przypadku innych wyrobów dziecięcych postanowiłam na bawełnę, której towarzyszy kulka silikonowa (nie WATA jak doradza instrukcja z gazetki), Clover 2,5 mm, tasiemka satynowa (rypsową porwał Starszak), bawełniane nici oraz dzwoneczki (znajdują się w główce żaby).

Przyjrzałam się opisom i…nie jestem zadowolona. Dlaczego? Kiedyś podobnie wypowiadała się Qrkoko – błędy, błędy i błędy.
Do grzechotki instrukcja każe użyć syntetycznej waty…i tu Google pokazuje nam różne dziwne opcje, a przecież wystarczyło napisać KULKA SILIKONOWA, która jest bezpieczna.
Opis. Opis zwalił mnie z nóg. Autor chyba tłumaczył jakiś zagraniczny wzór z pomocą translatora, nie mając pojęcia o szydełku- na ilustracji widzę PÓŁSŁUPKI, a w instrukcji…wszędzie oczka ścisłe. Nie chcesz wiedzieć jak wyglądałaby żaba wykonana oczkami ścisłymi :D.
Kredka pastela do malowania policzków w przypadku jeża jest już kompletnym odjazdem… Zabawka po praniu będzie wyglądać tragicznie. Panie autorze…od tego są specjalne kredki, farby do tkanin.

Grzechotka żaba nie wymaga posiadania drewnianego kółka. Na wzór na patrz, bo się załamiesz :D. Wykonałam 61 oczek łańcuszka i 12 rzędów półsłupków. Całość zszyłam i wypełniłam kulką silikonową.

Metka to tradycyjnie: blok techniczny i żelowe długopisy z Biedry.


Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.