Rozmowa to podstawa każdej relacji. Przed wyjściem do sklepu określ po co dokładnie idziecie, jaki czas spędzicie w sklepie. To pozwoli dziecku przygotować się do wyjścia. I tu podkreślę moje ulubione NIE, które mamy kochają. Zamiast zabraniać i wrogo rzucać „nie kupujemy dzisiaj zabawek!”, zmień ton na normalny, uspokój się i zastosuj jeden z zamienników:
„Po zabawki pójdziemy w środę”
Słowo NIE działa na dziecko jak płachta na byka. Staraj się zamieniać NIE na coś z pozytywnym brzmieniem (jeśli nie umiesz, chętnie pomogę 😉 – pisz w komentarzu!).
Dziecko chce aktywnie uczestniczyć w zakupach. To, co możesz zrobić najgorszego to zabronić się odzywać i oczekiwać, że maluch po prostu zakupy przetrwa i „będzie grzeczny”. Dla dziecka zakupy to ogromne emocje. Maluch widzi jak mama wkłada produkty do koszyka – sam też chce. Pozwól dziecku wybrać sałatę, włożyć do koszyka koncentrat. Niech dziecko też czuje, że uczestniczy w zakupach. Nikt nie lubi być przeszkadzającym dodatkiem.
Wiesz czym jest skok rozwojowy? W tym czasie dziecko nie radzi sobie z emocjami, nie panuje nad sobą, jest płaczliwe, rozchwiane, tradycyjne mówi się „niegrzeczne”. Sklep to nie tylko półki. Ilość docierających do dziecka bodźców jest ogromna, wręcz za duża – kolorowe produkty, muzyka w tle, światła, milion różnych tekstur, temperatur, mnóstwo różnych twarzy, zapachów, głosów. Dziecko nie jest w stanie tego przeskoczyć, ale Ty możesz mu pomóc wybierając mniejszy sklep lub wychodząc na zakupy sama.
Zabawa! Dzieci kochają się bawić niezależnie od okoliczności. Znany market i zakupy można zamienić w ciekawą przygodę bez stresu i krzyku. Narysuj mapę sklepu, zaznacz produkty jakie trzeba kupić i baw się! Zakupy nie są aż tak poważną sprawą. Można nieco wyluzować i pobawić się w szukanie groszku z pomocą mapy ;).
Najgorsza opcja to obiecywać dziecku nagrody za bycie „grzecznym” w sklepie. Dziecko nie uczy się jak ma się zachować w sklepie, nadal nie rozumie swoich i cudzych emocji. Wytrzymuje w ciszy dla prezentu. Jak ten piesek co za ciastko przybiega… Strasznie karą też nic nie wnosi. Ucz dziecko radzić sobie z emocjami, a każdy dzień będzie lżejszy!
Dziecko łapie za zabawkę chociaż wcześniej jasno mówiłaś że idziecie po zakupy na obiad? Przypominaj łagodnym, ale stanowczym tonem:
Przypomnij sobie jak bardzo chciałaś coś sobie kupić, chociaż przed wyjściem obiecywałaś sobie że wychodzisz tylko po drobiazg. Czasami na drodze człowieka (również małego) pojawia się COŚ. To coś to takie rzeczowe marzenie, które poprawia dzień, świat staje się potem piękniejszy. Czasami warto iść na kompromis. Dziecko zajmie się w domu jajkiem czy zabawką, a Ty wypijesz kawę w spokoju :P.
Sytuacja nie zawsze jest łatwa. Dziecko krzyczy, rzuca się, miota złością i za chwilę porozrzuca wszystkie produkty z półek? Wychodzisz! Dziecko przez ramię i do drzwi.
Konsekwencja bywa czasami trudna, ale przynosi piękne efekty. Przypominaj, nie krzycz, a efekty pojawią się szybciej niż myślisz.
Wpieranie dziecka w emocjach to strasznie trudna sprawa. Jesteś zła, zmęczona i jeszcze musisz wspierać dziecko kiedy na ciebie krzyczy. Twój krzyk tylko pogorszy sytuację, obudzi w tobie wyrzuty, a w dziecku strach.
Takie słowa w sytuacjach kryzysowych mają podwójną moc. Zamiast wykorzystywać złe emocje, poszukaj tych dobrych. Naucz dziecko wspierać – kiedyś podobnie wesprze innych.
Ach te starsze panie i dziadkowie pozbawieni kultury i empatii. Chyba każda matka słyszała, że jej dziecko jest niewychowane, zasługuje na klapsa czy zostanie porwane. Starsze osoby uważają, że mają racje w każdej sytuacji.
Miej w nosie co sobie starsza osoba pomyśli. Czy zwróciłaby się tak samo do osoby dorosłej? Nie. Do rodzica należy bronić przestrzeni dziecka. Jeśli nie chce pomóc, a złośliwym uwagom nie ma końca – odezwij się! Poproś o nie wtrącanie się w wychowywanie twojego dziecka.

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.