ŁYSA MÓWI

PASZTET Z MIĘSA PO ROSOLE.

Pasztet z mięsa po rosole to fajny pomysł na wykorzystane tego, co zostaje nam z najbardziej popularnej zupy w Polsce. U nas rosół pojawia się 2-3 razy w tygodniu. Nie lubię mięsa w zupie, a nie chciałam go wyrzucać…i tak powstał pasztet :).

PASZTET Z MIĘSA PO ROSOLE.

Cebulkę podsmażamy na słoninie i odstawiamy do wystudzenia. Ząbki czosnku przeciskamy przez praskę i przygotowujemy się do zabawy w mielenie.

PASZTET Z MIĘSA PO ROSOLE.

W takich chwilach zawsze towarzyszy mi w kuchni maszynka do mielenia mięsa ZELMER 586.5 A i idealna, z zestawem nożyków, szatkownicą. Działa bez obrażania się i świetnie radzi sobie ze wszystkimi mięchami, warzywami i owocami.

PASZTET Z MIĘSA PO ROSOLE.

Pasztet z mięsa po rosole prawie gotowy! Zmielone mięcho z całą resztą ugniatamy ze zmieloną bułką, jajami i doprawiamy.

Teraz czas na przygotowanie formy – do keksówki wrzucamy masę, wyrównujemy łyżką zanurzoną w gorącej wodzie i wstawiamy do większej formy do połowy wypełnionej wrzątkiem.

Pasztet pieczemy 1,5- 2 godziny w 180 stopniach Celsjusza.

PASZTET Z MIĘSA PO ROSOLE.

PASZTET Z MIĘSA PO ROSOLE.

Pasztet z mięsa po rosole smakuje dobrze – jest delikatny, nadaje się dla dzieci. Oczywiście po dorzuceniu śliwek, jaja czy innych składników będzie równie dobry. Taka to oszczędna kuchnia matki… A czy Ty lubisz pasztet :>?

 

Zapraszam też do wpisu: NAJLEPSZY ROSÓŁ NA ŚWIECIE.

  1. Genialny pomysł 🙂 Musze koniecznie wypróbować, u nas niezjedzone mięso, wstyd się przyznać, ląduje w koszu 🙁

O mnie
OCZY OCEANU II - CHUSTA KÓŁKOWA MADE BY E.BORSUK

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.

Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.

Tagi
© 2026 ŁYSA MÓWI. Wszystkie prawa zastrzeżone.