Wpis nie będzie o dupie, chociaż może troszkę. O fotelikach samochodowych wypowiedzieli się już eksperci samochodowi, fotelikowi, blogerzy. Dyskusja na temat złych wyborów trwa, a w między czasie pojawiają się osobniki używające czegoś, co zwykłam nazywać poddupnikiem. To nie fotelik. Zdecydowanie nie.

źródło: http:/fotelik.info/
CZYM SIĘ KIERUJESZ wybierając coś takiego? Ceną? Rzadkością przejazdów? W czym ten twór ze styropianu ma pomóc dziecku w razie kolizji?
Minimalne wymagania stawiane fotelikom samochodowym dla dzieci jakimi są przepisy homologacji ECE R 44/03 i 44/04 nie nakładają obowiązku stosowania oparcia dla dzieci o wadze powyżej 15 kg. Zalecają one co prawda boczne podparcie w obszarze miednicy, ale nic jednak nie mówią o ochronie w obszarze głowy i górnej części ciała.
PODDUPNIK/PODSTAWKA – kawałek styropianu okryty materiałem, podwyższający dziecko tak, by mogło skorzystać z pasów samochodowych. Na tym definicja się kończy.
Poddupniki zaczynają swoją przygodę z dziećmi 15 kg, czyli z dziećmi mającymi 3-4 lata. Wyobrażacie sobie trzylatka siedzącego na kawałku styropianu w czasie wypadku? Jego 15 kg w moment byłoby bronią na niego samego. Pasy nie leżą odpowiednio, nic w sumie dziecka nie trzyma więc…podrzuca, szarpie, a gdy w końcu strzeli głową w fotel przed nim będzie to siła nie 15 kg, zdecydowanie więcej. Czy ktoś z was wie ile to jest np. 450 kg? Dziecko z taką właśnie siłą może trzepnąć w cokolwiek…ale to nic.
Poddupnik zwany inaczej podstawką doskonale lata pod tyłkiem. Każdy zakręt, każda dziura w drodze to przesuwanie się tego klamota, co skutkuje…złym ułożeniem pasów i w razie wypadku mamy problem.
Maxi-Cosi przestaje homologować swoje foteliki 15-36 kg w wersji bez wysokiego oparcia. Konstrukcyjnie oparcie w fotelikach samochodowych Rodi XR pozostaje bez zmian i daje się zdemontować. Wynika to z koncepcji ochrony polegającej na umożliwieniu podążania tego oparcia do przodu podczas zderzenia czołowego. Dzięki temu pas barkowy ustawiony jest ZAWSZE prawidłowo i minimalizowane jest zagrożenie ześlizgnięcia się pasa z ramienia lub przechodzenia pasa przez szyję.
„Zawsze instaluj fotelik Maxi-Cosi Rodi AirProtect używając obu jego części: siedziska wraz z oparciem”
Poddupnik ma bardzo wiele zalet. Jest lekki, nie zajmuje miejsca w bagażniku i kosztuje mniej niż porządna włóczka. Serio! W markecie znajdziecie nawet po 12 zeta. Tak więc spokojnie możemy go wymienić na pół włóczki, kilogram kurczaka czy połowę bambosza. 12 złotych ma chronić życie dziecka. 12 złotych to cena, jaką rodzic daje by chronić.
By oszczędzać, by uniknąć mandatu (bo coś tam jednak jest), by mieć z głowy problem, by usprawiedliwić się w razie czego, że coś było, a on sam nie wiedział.
Dlaczego zatem jest to w sklepach? Bo skoro jest, to na bank oznacza, że bezpieczne, dobre, a nawet najlepsze. W sklepie znajdziemy również popsute żarcie, zgniłe owoce, napoje z chemikaliami, masę innego gówna. Skoro takie jest wytłumaczenie – weź, zjedz. Przecież skoro leży, jest dobre.
https:/www.youtube.com/watch?v=N8hlFdEH0Cc
Samochodem jeździmy rzadko. Zawsze fotelik pożyczamy bądź wypożyczamy. Jeśli nie ma takiej możliwości – pozdrawiamy PKP.
I nie widzę tu żadnego wytłumaczenia. ŻADNEGO. Rodzic może wydać na FOTELIK 200, 400, 1000. Na fotelik. Poddupnik nie jest fotelikiem. To coś, co podwyższa. Jedynie…podwyższa.
Nie ważne jak często do samochodu wsiadasz. Jeśli wsiadasz…bądź odpowiedzialnym rodzicem, a nie oszczędnym matołem. Tak, matołem.
Cytaty pochodzą z tekstu: SIEDZISKA BEZ OPARCIA NIE GWARANTUJĄ OCHRONY.
[wce_code id=2]
[wce_code id=1]

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.
wyszydelkowana.pl says:
Jeżeli serio są tacy oszędni rodzice, którzy przeliczają bezpieczeństwo dziecka na pieniądze, to może lepiej niż argumenty zadziała na nich oszacowanie kosztów pogrzebu albo rehabilitacji dziecka po urazie kręgosłupa, głowy itd…
Aleksandra Gulbas(ka) says:
Nie wiem czy to kwestia oszczędności. A co z dziećmi, które ważą więcej niż 35kg, nie ma dla nich fotelika a ciągle są niższe niż ustawowe 150cm? Oczywiście pomijając fakt, że nie powinny tyle ważyć.
NIEKONWENCJONALNA says:
To dzieci z nadwagą, w sporą nadwagą… W takim przypadku zrezygnowałabym z samochodu, bo trzepnięcie głową w cokolwiek w razie wypadku skończy się zgonem na miejscu.
Nie chcę być złośliwa, ale w tym momencie cała rodzina winna wybrać się na spacer.
Sama mam niewiele ponad 150 cm, ważę ponad 35 i tyłek mi się (jeszcze) do fotelika 36 kg mieści (sprawdzałam :P).
Mama w biegu pl says:
OMG ktoś wozi na poddupniku 3latki? Powinno być to jakoś uregulowane… Nie czaje czemu rodzice nie starają się chronić swoich dzieci. Nie czaję również czemu nie jest to w żaden sposób uregulowane! Wiedza policjantów też żadna. Kontrolują samochód i nie mają pojęcia co powinni sprawdzić w kwestii fotelikowej.
NIEKONWENCJONALNA says:
Jest od 15 kg, więc jak dziecko waży 14,5 to też wsadzają. Kto będzie ważył dziecko na drodze…
Chronią. Wymówią jest iż za zakrętem może Cię ktoś zatłuc i wszędzie czai się coś. Zatem po co przepłacać i „świrować”. Od policjantów nie wymagam…im trzeba często przepisy czytać.
Adrian Tomasz Zawadzki says:
Wybacz, ze nie odniosę sie do tematu, tam zastrzeżeń nie mam. Z przyzwoitości zwrócę jednak uwagę na to 15 „kilo”. Kiloton? Kilodżuli? Kilo to przedrostek krotności jednostki, a nie sama jednostka! Litości… W tekście który mówi między innymi o fizyce i operuje normami, taki kwiatek razi.
I druga rzecz, tak z ciekawości, dlaczego bez fotelika ktoś ma pozdrawiać PKP? Tylko? A gdzie Koleje Dolnośląskie, Koleje Wielkopolskie, Przewozy Regionalne, Łódzka Kolej Aglomeracyjna, Arriva, itd. które do grupy PKP nie należą?
Co do samych fotelików, to ochronę przed uderzeniami z boku przy foteliku bez oparcia dziecko ma taka sama jak dorosły. Jak nie ma poduszek powietrznych bocznych jest lipa. Jak są – to taki poddupnik od biedy pomoże niskim dzieciom, bo maja szanse trafić w ta boczna poduszkę. Tyle zalet – i nic poza tym.
Bożena Jędral says:
Zapraszam na wieś, poddpupnik to luksus w aucie, tu dzieci są wożone:
a) na kolanach pasażera (mamy, cioci, siostry itp)
b) na kolanach kierowcy
c) po siedmioro dzieci w pięcioosobowym aucie, bo akurat sąsiadka odbiera pół wsi
d) w foteli bez pasów
e) w bagażniku, bo spało…
Kurwa, brak słów.
NIEKONWENCJONALNA says:
Jeśli chodzi o porównanie wagowe – zaraz wezmę to w wielki cudzysłów. W wyliczenia bawić się nie będę. Chodzi o fakt, że przy uderzeniu dziecko rąbie głową ze znacznie większą siłą, niż waży i tu na stronie dot. fotelików znalazłam 15 kg to przy wypadku 450 kg (prędkość nie była podana, podobnie jak cel w który walnięto). Acz zaraz napiszę inaczej, co by żaden uczony się nie przyczepił ;).
PKP, bo zawsze mówię PKP i nie interesuje mnie dokładnie co to. Ważne, że każdy wie iż o pociąg chodzi.
Co do fotelików – dobry fotelik zdecydowanie pomaga, poddupnik często spod tyłka wypada, a dzieciak jeszcze zaplątuje się w pasy.
NIEKONWENCJONALNA says:
W bagażniku? Serio? Nie wyobrażam sobie… Na szczęście takich akcji nie widziałam i widzieć nie chcę, bo zrobiłabym jatkę i wezwała policję. Tacy ludzie zagrażają nie tylko własnym dzieciom, ale i innym uczestnikom ruchu… Bo nie powie mi, że dziecko bez fotelika nie biega po samochodzie w czasie jazdy, a więc rodzic się odwraca, zajmuje i może w kogoś strzelić.
NIEKONWENCJONALNA says:
Aha…poduszka powietrzna może dziecku wyrządzić dużo szkód, więc foteliki mają obudowane boki. Więc ochrony nie ma żadnej. Poduszka otwiera się z prędkością 300km/h (jak już tak walimy jednostkami) i chroni wyłącznie otworzona. W momencie otwierania się uderza w dziecko i mamy wstrząs mózgu. Takich informacji udziela każdy punkt, gdzie można nabyć dobry fotelik samochodowy. Rozwiązanie to jest dobre dla dorosłych (+150 cm), nie dla dzieci. I…w każdym samochodzie poduszka może wyglądać inaczej – dotyczy zarówno poduszek z przodu, jak i bocznych.
Pamela Mati says:
Kiedyś odwiedziłam kuzynów na wsi. Podróż kilka km od punktu startu. Na pytanie dlaczego nie przywiozłam ze sobą 4-letniej chrześnicy, zgodnie z prawdą, odpowiedziałam, że dlatego bo nie mam fotelika. Skwitowano to stwierdzeniem „Ta WARSZASKA mentalność”
Adrian Tomasz Zawadzki says:
Prędkości nie wziąłem pod uwagę, w kontekście jak przedstawia sie wytrzymałość choćby dziecięcego karku. Przyznaje racje, nawet w tym jednak poddupnik nie może miec plusa.
Adrian Tomasz Zawadzki says:
Prezentując taka ignorancję, „nie interesuje mnie dokładnie co to”, jak możesz oburzać sie, ze niektórych matek nie interesuje dokladnie różnica praktyczna miedzy fotelikiem a poddupnikiem? Ważne ze każdy widzi ze cos jest… NIE. Pociąg, kolej, droga żelazna, są to określenia na środek transportu. PKP to jeden z przewoźników. A jak powiesz PolskiBus to wszyscy będą wiedzieć, ze chodzi o autobus jako środek transportu?
NIEKONWENCJONALNA says:
Różnica jest ogromna. Tu mówimy o BEZPIECZEŃSTWIE, a przewoźnik to przewoźnik. To jak omawiać markę samochodu. Jadę pociągiem i nie interesuje mnie co to dokładnie jest. Ważne, by jechało bezpiecznie i zgodnie z rozkładem.
Adrian Tomasz Zawadzki says:
Nie. To jak omawiać markę samochodu, a samochody ogółem. W swoim tekście wskazałaś, że jeżeli nie ma się fotelika, lepiej podróżować z dzieckiem PKP… Intercity (jedyna spółka PKP odpowiadająca za przewozy pasażerskie). Aha. To jak wsiądziesz do ŁKA to już niebezpiecznie… A jak się ma fotelik, to dzień dobry, jedźmy Oplem. Jeźdżę Oplem i nie interesuje mnie, co to dokladnie jest.
Aleksandra Gulbas(ka) says:
Wiesz, dzisiaj aż jechałam z młodym z tyłu samochodem by zobaczyć jak poddupnik się zachowuje (akurat miałam okazję, bo Pierworodny ma swój fotelik). Donoszę, że nie ślizgał się, ani pas się nie przesuwał w sposób zagrażający dziecku. Mówię tu o prędkości dopuszczalnej 50km/h.
Nie zdecydowałabym się na podróż z poddupnikiem w trasę, gdy dziecko miałoby mi zasnąć. Never ever. Jadąc na krótką trasę z poddupnikiem zakładam (jak zawsze), że dojedziemy bezpiecznie. Gdybym miała w głowie wizję wypadku i ręka-noga-mózg-na-ścianie to bym nie wsiadała do żadnego środka transportu, bo każde z nich grozi wypadkiem.
NIEKONWENCJONALNA says:
Zdecydowanie nie. Korzystam z tego co jest i nie mam na to wpływu. Pomijam, że 99% społeczeństwa mówiąc PKP ma na myśli po prostu pociąg. Kupując samochód mam na myśli konkret, bo to pojazd wyłącznie dla mnie, który ma spełniać dane wymogi. Pociąg jest dla wszystkich, więc jadę tym co jest.
Napisałam, że my korzystamy z PKP, bo konkretnie korzystamy z PKP. Nie będę zatem pisać o innych opcjach i punktować wszystkich dostępnych kolei w Polsce.
Nie jest to blog o kolejnictwie. Jak chcesz popisać się wiedzą na ten temat znajdź takowy i tam się rozpisuj na temat.
Adrian Tomasz Zawadzki says:
A ile procent społeczeństwa mając na myśli bezpieczeństwo kupuje poddupnik? Chcąc walczyć z ignorancją i bylejakością sama – myślę że nieświadomie, ale… dajesz takie złe przykłady. To co prowadzi do takich pomyłek wyrasta z tego samego drzewa. Tematem jest bezpieczeństwo, lecz to po prostu bardziej drastyczny przykład.
Nie chcę pisać o kolejnictwie bo nie czuję potrzeby pisania o rzeczach oczywistych, ale dziwnym trafem mam przed oczami taką samą osobę, która kupi bilet nie tego przewoźnika którym podróżuje ale awanturuje się, że „przeca to jedno PKP jest, kolej, wszyscy wiedzą co mają na myśli, co pan mnie tu jakieś kary pisze!”, a innym razem pomyli znak „C E – Certyfikat Europejski” z „CE – china export”, i jeżeli zrobi to wybierając coś dla swojego dziecka, może narazić jego bezpieczeństwo.
Ja naprawdę nie chcę niczym szpanować i edukować ludzi czym jest np. przekładnia elektryczna. Kwestia jest kolejowa tylko pozornie, a faktycznie taką, jak napisałem z początku – ignorancji i bylejakości…
NIEKONWENCJONALNA says:
Żadna. Na poddupnikach widnieje informacja, że nie zabezpiecza tułowia i głowy przy wypadku. Pomijam, że nie jest to fotelik, a dziecko powinno jeździć w foteliku. To jak pomylić pociąg z dorożką.
I jak pisałam wybieramy PKP, więc o innych pisać nie będę.
I nijak ma się temat fotelika do PKP. Próbowałeś zabłysnąć? To już możesz skończyć.
Człowiek idzie, kupuje bilet i jedzie. W czasie kupowania dowiaduje się czym może pojechać, na bilecie też ma taką informację. Ktoś mieszkający na Śląsku naprawdę ma w dupie jaka kolej jeździ między Łodzią, a Warszawą.
W przypadku fotelika – kupując w sklepie z fotelikami. Idę, dostaję informację i kupuję odpowiedni. Jak mam Mercedesa, właściciel Hondy ma również w dupie mój fotelik – kupuje swój, pod swój samochód.
Na tym kończę bezsensowną dyskusję. Prezentujesz zachowanie podobne do wegeterrorystów. Kolejna pociągowa dyskusja skończy się banem, bo nie o tym jest ten blog.
Płacąc za bilet pociągowy (niezależnie od tego czym jadę), oczekuję obsługi takiej a nie innej i bezpiecznego przejazdu. Nie mam wpływu na siedzenia, kibel, prędkość jazdy. Jadąc swoim samochodem mam wpływ praktycznie na wszystko.
Miłego poniedziałku.
NIEKONWENCJONALNA says:
Fotelik ma chronić w razie wypadku. Poddupnik nie chroni przed niczym i taką informację producent na poddupniku umieszcza. Dziecko ma obowiązek jazdy w foteliku. Podstawka nim nie jest. Silne hamowanie i poddupnik zachowuje się ciekawie. Pomijam, że przy lekkim uderzeniu z poddupnikiem dziecko może zabić poduszka.
Aleksandra Gulbas(ka) says:
Jeżdżąc pociągiem/autobusem/rowerem dziecko może zapić pasażer/okno/przednie siedzenie/zderzenie z asfaltem. Z takimi bezwzględnymi argumentami aż strach żyć.
Ale czuję co chcesz powiedzieć i na tym kończę.
NIEKONWENCJONALNA says:
Rozmawiamy o bezpiecznej jeździe samochodem w foteliku. 🙂
MissUnderstood says:
Ej, jeszcze „kilo” rozumiem (powiedzmy, że rozumiem, o co chodzi), ale czepianie się, że autorka napisała PKP a nie wymieniła (o zgrozo!) poszczególnych przewoźników to już dla mnie kompletnie odjechany zarzut. No doprawdy. Szczególnie, że na stronie PKP są rozkłady wszystkich wymienionych przez pana przewoźników. Może i masz pan rację „co do zasady”, ale…. serio?….. serio? I jeszcze to porównywanie dalej do marek samochodów…. really? 😀 90% Polaków słysząc PKP wie, co Niekonwencjonalna ma na myśli (długie, jedzie po torach i nazywa się „pociąg”).
(ok, obczaiłam twojego Disqusa. Wszystko jasne, pan działa, pan sie zna, pan będzie wszystkim mówił, że pan się zna na kolei/przewoźnikach/pociągach hybrydowych/pijanych maszynistach. Chwała panu, że pan się zna, ale może szkoda przekuwać „znawstwo” w „czepialstwo”?).
Przepraszam za off-topic, ale poniższy pana wywód mnie zirytował.
Adrian Tomasz Zawadzki says:
Tam było warunkowanie: jeżeli (chcieć wymieniać przewożników), więc tego nie wymagam, zwłaszcza że intencją autorki było, tak jak ją zrozumiałem, powiedzenie o rodzaju transportu, nie o konkretnym przewoźniku. Chociaż potem przyznała się, że o konkretnego jej chodziło – ale wciąż stojąc przy tym, że ma na myśli jednak kolej ogółem. Co do czepialstwa nie odpowiem, ponieważ tak naprawdę każdy temat można pod to podciągnąć, artykułu autorki również. Ot, czepia się, przecież każdy ma na myśli bezpieczeństwo. Ja tam nie czuję się zirytowany, lubię rzeczowe dyskusje. Niekonwencjonalna stara się walczyć z ignorancją i bylejakością w swoich dziedzinach i w tym jej zawsze będę kibicował. Tam gdzie mogę dołożyć swój głos rozsądku tam się odzywam, dla pełni zdrowego przekazu.
Ulinka says:
Czytałam kiedyś artykuł, że chyba Szwedzi zrobili testy, z których wynikło, że dla starszych dzieci o wzroście ok.120-130 cm (nie pamiętam dokładnie) bezpieczniejsza jest jazda na poddupniku niż w foteliku, gdyż w przypadku zderzenia czołowego jest mniejsze prawdopodobieństwo uderzenia głową w oparcie przedniego fotela z uwagi na to że dzięki braku oparcia fotelika, dziecko jest dalej od oparcia przedniego fotela. Ile w tym prawdy, nie wiem. Moje dzieci jeżdżą w porządnych fotelikach.