Zanim przejdę do sedna powiem Ci, że na grupach ojcowskich spędziłam naprawdę dużo czasu. Współczułam, rozmawiałam, pisałam, dzwoniłam, rozmawiałam z psychologami, sędziami, prokuratorami. Zawsze w którymś momencie pojawiało się chamstwo. Chamstwo, które do pomocy zniechęcało. Wycofałam się.
PRZEMOC to jeden z najczęstszych powodów, który jest tym blokerem. I tu masa ludzi twierdzi, że przecież ta matka żyła z panem x kilka lat i ona nie zrobiła niczego. Dlaczego zatem TERAZ ucieka, izoluje dziecko? Dlatego że już może. Nie da się od tak wyjść od oprawcy. Nie da się. Pamiętam jak uciekłam z domu. Byłam nastolatką, spakowałam się i wyszłam. Tą ucieczkę planowałam miesiącami. Jednocześnie znosząc bicie, upokarzanie. Byłam dzieckiem. Sytuacja matki w takiej chwili różni się tym, że musi wyjść z dziećmi, musi mieć gdzie iść. Ludzie niechętnie reagują na przemoc, udają że jej nie widzą. Bańka pęka, matka wychodzi. Może kogoś poznała, kto dodał jej odwagi. Wyszła. Ojciec domaga się kontaktów. Żadna osoba o zdrowych zmysłach nie da dzieci pod opiekę ojca który bił.
Przemoc to nie tylko bicie. To też wyzwiska, męczenie, dręczenie. Tutaj winiłabym nieco model rodziny, prl-owski pogląd mężczyzny nieugiętego, wiecznie twardego. Część ojców zabrania swoim synom płakać, wyzywa ich od ciot, nie przytulają synów uważając, że to słabość. Relacja z takim ojcem może wpłynąć na dziecko wyłącznie negatywnie. Ojciec nie pójdzie się leczyć – przecież nie bije, on wymaga by jego syn był facetem, a córka ma być czysta jak łza, nie tam jakaś dziwka z kolczykiem w nosie i makijażem. Nie bije, więc jestem okej. Nie, nic tutaj nie jest okej.
ŚWIATOPOGLĄD. Tolerancja to dzisiaj ważne słowo, prawda? Tolerujemy jednak zachowania, które nie godzą w innych. Możesz wierzyć w co chcesz, uważać że rurki są mało męskie, że nie będziesz płakać bo to oznaka słabości. Możesz wychwalać PO, PiS. Jednak jeśli te poglądy uderzają w dziecko – koniec. Przykłady? Znam ojców i matki, którzy fanatycznie zakazują dzieciom jedzenia mięsa na poczet ich własnego swiatopoglądu. Zakazują, robią awantury, krzyczą, dręczą psychicznie po to, by dziecko robiło wszystko zgodnie z ich poglądami. Straszenie Bogiem, zmuszanie do chodzenia do kościoła (naprawdę nie ma nic dobrego w ciąganiu na siłę nastolatka do kościoła), zabranianie emocji, komentowanie seksualności „bo mój syn nie będzie gejem! Wpierdolę mu to się wyleczy.” To już choroba, okropna sytuacja prowadząca do tego, że rodzic mający pod opieką dziecko ma prawo obawiać się takich zachowań. Tego jak wpłyną one na dziecko.
POSTĘPOWANIE NIEZGODNIE Z WYROKIEM SĄDU. Rodzice idą do sądu, sąd wyznacza opiekę przy rodzicu y, rodzic x regularnie ma wyrok w nosie: nie płaci alimentów (do tego zaraz wrócę), przychodzi do dziecka kiedy mu się podoba, nie chce dzieci oddać. Po co? W ten sposób sam wkracza na wojenną ścieżkę. Pokazuje że jest nieodpowiedzialny, agresywny, a w konsekwencji to, że dzieci jednak nie mogą z nim przebywać. Kilka razy i sytuacja kończy się zamkniętymi drzwiami i wyrokiem o odebranie praw. Słusznie. Sąd nie jest od spełniania życzeń rodzica. Sąd ma obowiązek zapewnić dziecku w miarę spokojne dzieciństwo. Bezpieczne dzieciństwo.
ZDROWIE. Argument może wydać się śmieszny, ale jest dość ważny. Ileż razy można tłumaczyć rodzicowi, że dziecko nie może cukru, powinno przyjmować leki, nie powinno przebywać w dymie tytoniowym? I oczywiście, że są gorsze rzeczy, ale dlaczego matka ma wybierać jak bardzo zdrowiem dziecka grać? Liczyć na szczęście? Wielokrotnie czytam że ów wspaniały ojciec po miesiącu braku kontaktu zabrał dziecko na lody, do maka, potem na ciastka. Wspaniale. Jak wieczorem dziecko zacznie wrzeszczeć z powodu bólu głowy, będzie to na głowie matki. A jak dostanie cukrzycy? Przecież dzieci nie mają cukrzycy. Takie notorycznie zaniedbanie zdrowia, diety to zagrożenie zdrowia. Matka nie będzie ojcu robić wyprawki (skoro chce mieć pod opieką dziecko, powinien wiedzieć jak o nie dbać, starać się).


Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.