LYSAMOWI.PL

IDEALNE ŚWIĘTA – HIT, MIT CZY RZECZYWISTOŚĆ?

„Rodzinność” jest dzisiaj modna. Na facebookowych fotkach wszystko robimy z dziećmi razem. Patrzę na niektóre i zastanawiam się, czy naprawdę ten rodzic cała dobę poświęca dziecku. Razem gotują, sprzątają, pieką, chociaż dziecko jest czteroletnim huraganem. Możliwe? Nadal nie wiem. Jak to jest ze świętami? Od grudnia widzimy fotki szczęśliwych rodzin, uśmiechnięte, „grzeczne” dzieci. Zazdrościmy? Zazdrościłam.

Zazdrościłam mąki, która nie wala się po całej kuchni, ciasteczek idealne wykrojonych, zamiast ciastkowej pulpy stworzonej przez Alfa, choinki pięknie ozdobionej, dobranej kolorystycznie – u nas? Gdyby dziecko mogło, zawiesiłoby na niej czajnik z gwizdkiem. Wszystko w spokoju, z piosenkami w tle, bez krzyku.

Nie chodzi przecież o idealizm. Wszystko ma być tak jak zaplanowałam? Naprawdę? Każda bombka ma swoje miejsce, każdy prezent naukowy, edukacyjny? To przyjemność dla mnie. Wyłącznie dla mnie, moich oczu, mojej wizji. Co na to dzieci?

Pamiętam do dziś – wszystko zadaniowo. Estetycznie zaplanowane bez kreatywności, zmianę położenia bombki „bo dorosłemu tu nie pasuje”. Popsucie całej przyjemności bo…plan musi być zrealizowany. Choinka to dopiero początek.

Boże Narodzenie, Gwiazdka, Choinka (i inne synonimy) i…rodzina. Pęd od rana: śniadanie – prezenty – foto do albumu – obiad – prasowanie – ubieranie – Babcia – prezenty – zdjęcie – Babcia…i tu wszystko zwalniało, nie nabierało tempa, nie śpieszyło się. Babcia pomimo swoich pedantycznych planów, pedantycznego sprzątania i jakże pedantycznych pierogów…była rodzinna. Po prostu, rodzinna.

Dom babci był i do tej pory jest jedynym miejscem w którym patrzy się na człowieka, na jego potrzeby. Nie liczy się tu czas, chociaż ten mija diabelnie szybko. Nikt nie pędzi, nie pośpiesza, nie ustawia do zdjęć. Wszystko naturalnie, swoim rytmem, każdy z uśmiechem. Dzieci nie muszą…dzieci chcą. Chcą uczestniczyć w tym wszystkim, chcą być, śpiewać. A pedantyczność…Babcia zostawia dla siebie samej. W ten dzień zaprasza gości, których szanuje, bierze pod uwagę i zdaje sobie sprawę, że…jak tylko wyjdą będzie znów pedantycznie sprzątać.

Dlaczego to piszę? Zanim ułożysz swój idealny świąteczny scenariusz, ustawisz dziecko, każesz iść do Mikołaja po fotkę, zastanów się…czy to powinien być mus? Czy takie dni nie powinny być inne, niż te, które tak doskonale zostały przedstawione w filmie „Mały Książę”. Nie wszystko musi być tak idealnie, jak chcesz…

(Visited 57 times, 1 visits today)

O MNIE


Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.

Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.

error: Treść zabezpieczona!