https:/www.youtube.com/watch?v=tuQEoct6sc8
Doceniam kunszt i pomysłowość polskich twórców, którzy na podstawie książki Marcina Szczygielskiego stworzyli piękny film dla ludzi w każdym wieku.

Dwunastoletni Łukasz wybiera się z mamą na wakacje. W pośpiechu pakuje się, zbiera plażowe akcesoria, budzi mamę. Wszystko wygląda jak z obrazka – wesoła rodzina w trasie. Idealny scenariusz przerywa wypadek. Samochód dachuje, słychać „mamo”. Chwilę później Łukasz próbuje wybudzić śpiącą mamę. Ma nadzieje, że wybudzi się szybko. Początkowo zajmuje się nim sąsiadka, ale z czasem, kiedy rodzinne finanse upadają, Łukasz ląduje u ciotki w pensjonacie. Tam, znajduje niebeiskie drzwi…
Drzwi. Zawsze są niebieskie, magiczne. Podobny motyw można znaleźć w bajce „Coraline”. Dlaczego drzwi? To od zawsze symbol przejścia z jednego świata do drugiego. Niebieski ma bardzo wiele znaczeń – w wielu kulturach oznacza pokój, niebo, ale i żałobę. Za drzwiami Łukasz znajduje całkowicie inny świat. Świat niesamowity, ale i…niebezpieczny. Świat, który za chwilę będzie musiał pokonać.

Doceniam młodego aktora jakim jest Dominik Kowalczyk. To jego pierwsze wystąpienie w którym poradził sobie doskonale. Wszystkimi pokazanymi emocjami zarażał widza. Kradł mnie w każdej minucie.
„Za niebieskimi drzwiami” zostało przyprawione dobrą muzyką: Lilly Hates Roses – Mokotów, Mary Komasa – City of My Dreams oraz Dawid Kwiatkowski – Nie Mów Nie. Oczywiście to moja subiektywna, matczyna opinia. Poza granicami polski film też znalazł sobie wielu fanów!
https:/www.youtube.com/watch?v=KeTd3uW1w1w

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.