Marnowanie żywności od zawsze mnie wkurzało. Nie wszystkie sklepy mają półki z przecenami. Wchodząc na grupy w tej tematyce, nie spodziewałam się że zobaczę tony dobrego jedzenia pod marketowymi koszami.
A zatem wybrałam się na swoje pierwsze, śmietnikowe łowy. Widząc u innych kabaczki, brzoskwinie, tony bobu, przygotowałam sobie siaty i ruszyłam pod marketowy śmietnik. To co się wydarzyło później zmieniło mnie na zawsze.
A zatem poszlam na koszołowy pod Biedre i tam stał kosz. Taki niebieski wysoki. Stanęłam na paluszkach bo mam 150 cm i muszę tak stawać, weszlam na coś pod koszem weszlam i zaczęłam grzebać i grzebać… Masa kartonów, jakis smietkow. Postanowiłam zajrzeć glebiej i wpadłam do kosza…Najpierw fala śmiechu, potem rozpaczy, szukałam drogi ucieczki jak mysz goniona przez kota no i wlazlam na karton. Karton się zapadł.Jakiś ktoś przyszedł na fajkę obok kosza bo czułam wyraźnie zapach tytoniu i coś gadał pod nosem. Chciałam wołać pomocy, ale po czasie stwierdziłam że nie bo jeszcze wezwie policję, albo coś. W milczeniu z tektura na głowie poczekałam aż skończy. Jestem mistrzem kamuflażu. Gnilam że śmiechu pod nosem mając w głowie wyobrażenia jak wyskakuje na tego pana robiąc aaaa!Pan poszedl, ułożyłam wszystkie kartony na sobie i jakoś wylazłam. Starłam sobie nieco kończynę dolna. Moja zdobycz to banan którego Zjadłam zaraz po wyjściu, bo jak się stresuje to jestem glodna.Boże jedyny… Zamowilam sobie taki stopień jak na zdjęciu. Taki na wszelki wypadek…To klątwa. Jak byłam mała to wpadłam na cmentarzu do takiej dziury wykopanej na trumnę xd

Tytuł oczywiście przesadzony, bo tak miało być, acz…
Freeganizm dał mi w kość, a właściwie nieprzygotowanie. Pół nocy śmiałam się z możliwych scenariuszy, chociaż wtedy wcale nie było mi do śmiechu. Wyobrażacie sobie spędzić noc w marketowym koszu? Już widzę te nagłówki: „Zabił ją kosz na śmieci”, „Oddała życie za banana”. Tragiczne i komiczne jednocześnie.

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.