Dlaczego dziewiczy? Jest pierwszą maskotką jaką stworzyłam, zagryzając wargę przy czytaniu schematu. Tutaj ogromnie dziękuję Autorce bloga „Pomaluję mój świat„, która o każdej porze przekładała mi kreski, kropki, dziurki, sznurki na język polski. A każdy schemat pisany inaczej…
Jak widać prucie było głównym elementem pracy. Szydełko nie chciało się wcisnąć, zakończenia były chociaż być ich nie powinno. Pomijam liczenie, słupki, oczka… Robienie kocyka to jednak nie to samo :P.
Po XXX próbach powstała głowa, która…realnie przypominać zaczęła głowę (nie kanciastą miskę, nie talerz czy płaski, rozjechany łepek…).
Miś zaczynał mieć kształty i pojawiły się…sztuczne członki. Jak można mieć głowę bez oczu? No jak!?
Tadeusz zaczął wyglądać jak miś. Nie jest już kilkoma nitkami. Wyszywanie nosa i modelowanie pyszczka było ciekawe…
I tak powstał Tadeusz. Jeśli chcecie wzór, tutek (mogę nagrać…chyba mogę) – piszcie, krzyczcie! Tadeusza można również zamówić, jeśli jego widok rozpalił Wasze serca.
Pozdrawiamy Was z kubkiem (prawie) po kawie!

Łysa - dlaczego tak? Bo szkolnie, bez maski, lansu, sztucznych tworów. To moja ksywa ze szkoły, kiedy jeszcze świat nie był popsuty dorosłymi.
Łysa ma siłę, jest kreatywna, wierzy w ludzi, szydełkuje i beztrosko buja się na trzepaku. Nosi w chuście dzieci swoje i napotkane, pożera parówki i nie boi się wyzwań.
Kasia Potter says:
Straaasznie słodki <3
Ja miałam chyba ze 100 podejść do maskotek i udała mi się jedna – taki trochę mało foremny zajączek :')